Elementy smd nie takie straszne

Elementy smd nie takie straszne

Dostałem na urodziny od koleżanki efekt gitarowy. Był on podarowany w wyniku moich sugestii. Sam chciałem kupić sobie to urządzenie, jednak miałem to szczęście otrzymać je w prezencie. A mowa tu o overdrive, który znakomicie podkreśla przester mojego wzmacniacza. Z uwagi na to, że kocham pick up’y typu single jestem typowym gitarzystą fenderowcem. Oznacza to, że jezeli chciałbym uzyskać mocne rockowe brzmienie, musiałbym wspomóc się np. wspomnianym efektem typu overdrive/distortion.

Zamontować elektronikę smd nie jest łatwo

montaż elektroniki smdUradowany nową zabawką postanowiłem wykorzystać jej walory podczas najbliższej próby. Z uwagi na to, że z zespołem nie próbowaliśmy od dłuższego czasu chwilę zajęło mi przypomnienie sobie wszystkich ustawień, których zastosowanie przynosiło pożądany efekt wcześniej. Overdrive połączyłem w układzie szeregowym pomiędzy tunerem, a efektem modulacyjnym wah wah. Taka konfiguracja stwarza moim zdaniem ciekawsze warunki brzmieniowe i mniejsze straty sygnału. Od momentu wydania pierwszych dźwięków mój nowy efekt brzmiał dziwnie. Objawiło się to poprzez trzaski, jak gdyby występował jakiś błąd na polach lutowniczych. w pierwszym momencie nieco mnie to przeraziło ponieważ montaż elektroniki smd wymaga posiadania specjalistycznego sprzętu. Tradycyjna Lutownica oporowa, którą posiadam nadaje się wyłącznie do elementów o większych gabarytach. Jednak czarny scenariusz okazał się być tylko chwilowym błędnym wrażeniem. Uświadomiłam sobie, że owe objawy sygnalizują najprawdopodobniej brud występujący w potencjometrach. Fakt, że nie wpadłem na to od razu wywołał uśmiech na mojej twarzy i ulgę. Postanowiłem więc rozebrać urządzenie, wyjąć potencjometr, przeczyścić go za pomocą odpowiednio nadających się do tego preparatu. Tak też zrobiłem.  Podekscytowany tym czy naprawa wyszła poprawnie przystąpiłem do montowania efektu z powrotem. Odpaliłem cały system ponownie i okazało sie, że miałem nosa. efekt działał tak jak należy. Od tamtego momentu mogłem cieszyć się w pełni tym, co był w stanie zaoferować. A było to piękne, soczyste brzmienie, podbite nieco w środkowym pasmie. Takie brzmienie wspaniale nadawało się do grania solówek. Korekcja wysokich tonów, nasycenie przester oraz głośność pozwalały dostosować brzmienie zarówno do wzmacniacza jak i instrumentu.

Cały pedalboard, który posiadam zawiera 10 kostek, stwarzających możliwość modelowania brzmienia, nadawania mu głębi etc. Ten efekt overdrive był brakujacym ogniwem, które zostało uzupełnione dzięki mojej uroczej koleżance, za co jestem jej niezmiernie wdzięczny. Myślę, że w ramach rewanżu zadedykuję jej jedną z moich piosenek na koncercie. Gesty przyjaciół powinny być doceniane i odwzajemniane z nawiązką.

Close Menu